Jak po świętach nie zwariować

Witajcie po dłuższej przerwie. :)

Tak się złożyło, że po świętach się pochorowałam i musiałam wyleżeć swoje po tytlu tygodniach niby przeziębienia. Także przyszedł czas najgorszy dla studenta – sesja :( same egzaminy nie są tak wielkim problemem jak wydarzenia naokoło niej, czyli zaliczenia pomniejszych przedmiotów i kolokwia organizowane na ostatnią chwilę.

W te dni także moja dieta poszła w nieznane – powrócił nałóg czekoladowy, jem nieregularnie (w końcu tyle zajęć, że nawet obiad jem ok.17.), ruszam się jedynie po schodach na górę i na uczelnię, ew. do sklepu. Jedynie śniadania pozostały te same – wciąż owsianka. Raczej sytuacja się nie zmieni do końca egzaminów. Tak więc jak zaradzić kolejnym kilogramom?

Dużo pić – nie tylko wody. Wszystko (poza gazowanymi napojami oczywiście) będzie dobre na te długi i mroźne wieczory. Sama nie odmawiam sobie kubka ciepłej czekolady, ma wiele nabiału :P.

Jeść mniej, a częściej – z powodu tak późnego obiadu nie wyobrażam sobie dnia na uczelni bez drugiego śniadania. Najbezpieczniej mieć przy sobie batonika z płatków śniadaniowych lub owoc.

Ruszać się – nawet zwykły spacer będzie wybawieniem. Wiem, że męczące ćwiczenia nie są dobre przy jeszcze większym wysiłku umysłowym.

Mam nadzieję, że znajdę choć chwilę na napisanie innych postów.

Jeśli ktoś ma studniówkę, to życzę dobrej zabawy :)

KanaKorikO

Jak moje postanowienie realizuję…

Witajcie,

Postanowiłam tydzień temu, że będę więcej się ruszać itd…. Ale nie do końca to wychodzi. Złapała mnie porządna grypa, nie ruszyłam się z domu przez 5 dni. :( Plusem jest to, że nie miałam apetytu i spaliłam nieco tkanki tłuszczowej. Moja dieta składała się głownie z jabłek, mięsa drobiowego lub ryby na obiad (z ziemniakami), a także papryki.

Pojawił się tez inny problem – cellulit. Jak przy mojej nadwadze nie było nic widocznego, tak teraz, gdy moja waga spadła, na pośladkach i górnej części ud pojawiły się nieestetyczne cętki. Od razu w ruch poszła rękawica do masażu. Chciałam kupić tez peeling owocowy Joanny, ale jak na złość, nigdzie go nie znalazłam :( Szukam także odpowiedniego serum antycellulitowego.

Jak tylko poczuję się lepiej, to biorę się za ćwiczenia ;)

Pozdrawiam,

KanaKorikO

Nowe moje postanowienie :)

Sałatka wietnamskaWitajcie :)

W końcu postanowiłam, że biorę się za siebie, nieważne jak bardzo będę płakać. To już czwarty rok moich studiów. Praca magisterska i inne egzaminy są coraz bliżej, a A siedzenie i tycie w oczach na pewno nie będzie moją domeną. Dieta pozostaje wciąż ta sama – choć od ciasta się nie wyzwolę, jak od czekolady. Postanawiam jednak poświęcić choć godzinę dziennie na dowolną formę ruchu, oraz będę jeść w rozsądnych porach. Z tym ostatnim bywało różnie.

Mam nadzieję, że wytrzymam z tym postanowieniem przynajmniej do końca roku. Wtedy zrobię sobie nowe postanowienie, by w wakacje czuć się pięknie i pewnie :)

Przesyłam Wam buziaczki :*

KanaKorikO

Kolejny tydzień zmian #4

Witajcie kochani,

Dziś chcę Wam opisać, jak to moja systematyczność legła w gruzach. :(

Pisałam posty dla Was z pewnym wyprzedzeniem, jak recenzje i nowe artykuły. Ale też miałam zajęcia i próby, denerwował mnie taki wredny doktorek, który sobie ciągle przekłada zajęcia… Ćwiczyłam co drugi dzień przez to. Jeszcze do tego chłopak ciągle miał do mnie jakieś pretensje. A to, że Rozlałam trochę zupy, sosu, że nie sprzątam od razu, a to że zamiast robić coś innego, to siedzę przy komputerze… Najgorsze było dla mnie to, że ja już np. wyciągałam rękę po ścierkę, by wytrzeć to kółko po herbacie, a on już mówi do mnie „czemu nie ścierasz?”

Nie mogłam już wytrzymać i zaczęłam płakać… no i ćwiczeń też nie robiłam. Jeszcze do tego za tydzień znów wyjeżdżam i pewnie żadnego ćwiczenia nie uda mi się wykonać podczas 10-godzinnej jazdy autobusem. :(

Staram sobie wmówić, że jest wszystko ok, ale i tak się zamartwiam… i do tego jeszcze włosy zaczęły mi bardziej wypadać. Cieszę się, że mój chłopak pomaga mi jak umie. Dzisiaj wyczyścił wszystko w kuchni do połysku, i mnie tym bardzo ucieszył :)

Kolejną rzeczą, która mnie denerwuje, to moja obecna stancja… Ciągłe imprezy, krzyki dzieci, dla mnie to okropność. Przetrwałam tu dwa lata, ale nie wiem, czy jest sens tak się męczyć. Najgorsze imprezy są zawsze w czasie sesji, gdzie oczywiście wszyscy mieszkający wiedza kiedy i jaki egzamin… Dzwonię dziś po ogłoszeniach!

Po 4 tygodniach moja waga spadła o jakieś 3 kilogramy. Dla mnie to wciąż mało. Do tego borykam się z zaparciami. Trwają one ok trzech dni. Jem dużo błonnika, ale to nie zdaje egzaminu. Może zacząć pić olejek rycynowy?

Jak myślicie?

KanaKorikO

Kolejny tydzień zmian #3

Jabłko

Jabłko

Witajcie kochani :)

Miałam już napisać o moich postępach wczoraj, ale miałam sporo zajęcia w mieszkaniu. W niedzielę zatrułam się i przez to miałam sporo do sprzątania. Nie polecam dodawać mąki do sosu Carbonara.

Poza tym niedzielnym incydentem moja dieta wyglądała następująco:
Śniadanie: 2 kanapki z szynką, kawa rozpuszczalna.
Obiad: zazwyczaj ziemniaki, lub brązowy ryż w połączeniu z gotowanym kurczakiem lub roladkami wieprzowymi oraz papryką (ew. kapustą).
Kolacja: jogurt lub kanapka z szynką.
Do picia zielona herbata, woda, lub sok.

Przez cały tydzień złapał mnie fokus na przekąski. Najpierw kupiłam suszone śliwki. Szybko pobudziły mi trawienie, ale za to miałam okropne wzdęcia. Później udało mi się zakupić bardzo dobre jabłka i to one stały się moją ulubioną przekąską. Trzeba korzystać z owoców jesieni. :D

Co do ćwiczeń, sytuacja z zeszłego tygodnia pozostaje bez zmian. Ciągle te same ćwiczenia, zwiększam tylko ilość powtórzeń. Nie widziałam większych efektów przez ten tydzień głównie z powodu śliwek. Ostatnio znów borykałam się z zaparciami, przez co mój brzuch po prostu wydyma do przodu. Zmieniłam dlatego moje menu śniadaniowe na płatki jęczmienne z jogurtem. Mam nadzieję, że to coś zmieni.

Dobra wiadomość to taka, że zauważyłam na brzuchu poprawę. Jestem w stanie wyczuć napięcie mięśni palcami. Jednak wciąż jest tam sporo tłuszczu, który po prostu mi przeszkadza.

To tyle na dziś.
Przesyłam buziaki :*

Kolejny tydzień zmian #2

Witajcie :)

W poniedziałek jak zazwyczaj robiłam, opiszę moje kolejne zmagania ze zrzuceniem zbędnych kilogramów. Nie ukrywam, że jest coraz ciężej, bo więcej od siebie wymagam, ale czego się nie robi, by czuć się lepiej :)

Zacznę od diety. Staram się jeść mniej i zdrowiej. Czasami ćwiczenia są tak wyczerpujące, że straty energetyczne trzeba wyrównać. Piję więcej ziół i zieloną herbatę. Czuję po sobie, że jest lepiej. Musze się jednak przyznać, że raz nie wygrałam z czekoladą, a jak chłopak przywiózł moje ulubione ciasto, to nie mogłam się powstrzymać. Zaraz to spalałam na wykonywaniu ćwiczeń.

Ćwiczę poza a6w, które musiałam z powodu choroby zacząć od początku (ale z większym napinaniem mięśni), także Pilates oraz serię ćwiczeń poleconych przez Asię z blogu wagawdol 8 minutes. Jeszcze nie wszystkie serie mogę wykonywać, bo zbyt szybko się męczę, ale myślę, że spokojnie dojdę i do tego w swoim czasie :)

W tym tygodniu niewiele czasu spędzam na świeżym powietrzu, ale codziennie staram się wyjść na choćby 15 minut spaceru, by się dotlenić. Ale dzisiaj już mam dość. Czy zawsze poniedziałki muszą być tak okropne? Nic mi w ten dzień nie wychodzi tak, jakbym chciała. :( Choć dzisiaj wykładowca zwolnił wszystkich z zajęć z powodu dużej ilości osób poprawiających egzaminy i obron prac magisterskich, których w tym roku jest sporo.

Serdecznie pozdrawiam :)
Buziaki :*:*:*

Kolejna bajka o pięknej sylwetce

Witajcie

Dziś pisze do Was już z nowego miasta. Rozpakowałam się, podłączyłam kabel od internetu i dalej będę opisywać swoje zmagania z moim ciałem, by wydobyć z niego piękną sylwetkę.

Ograniczyłam słodycze do niezbędnego minimum, gdy naprawdę nie mogę się powstrzymać. Jem też więcej owoców i warzyw. Napoje ograniczyłam do wody i porcje są tak małe, że jestem w stanie to przetrawić – w końcu jestem na swoim. I potrafię odmówić moich ulubionych cukierków, co jest dla mnie sporym sukcesem :D

Z ćwiczeniami u mnie ostatnio coraz gorzej. Przez częste wyjazdy i chorobę, z którą do tej pory się jeszcze zmagam, nie ćwiczyłam praktycznie wcale. Czuję się teraz znacznie lepiej i mam nadzieję, że już wkrótce będę ćwiczyć na nowo. Szkoda mi trochę, że a6w muszę zacząć od początku, by bez żadnych przerw dotrwać do końca. Znów dokuczają mi bóle kręgosłupa, więc będę musiała w mój trening poza Pilatesem włączyć jakieś dodatkowe ćwiczenia. Może znacie jakieś?

Mój kolejny tydzień odchudzania minął pod znakiem przeciętności. Muszę szybko zmienić tryb życia na typowo pracowity i znaleźć choćby godzinę, by wzmocnić swoje mięśnie i pozbyć się bólu. Mam nadzieję, że to nie będzie takie trudne.

Zacząć od nowa

Witajcie kochani,

Dzisiaj piszę do Was prosto z łóżka po odespaniu nocnej jazdy autobusem z gorącego podkarpacia (było aż 30 stopni :P). Egzamin zdałam na 5, z czego się bardzo cieszę :) i zobaczyłam tez swojego faceta. Choć teraz odczuwam, jak bardzo źle było ze mną jeszcze parę dni temu.

Kłóciłam się (znów) ze swoim chłopakiem. Nie odzywaliśmy się przez tydzień. Nie mogłam wytrzymać i jedzeniem chciałam zapchać swoje smutki. :( Ćwiczenia jakiekolwiek odpadły. Jedyną forma mojego ruchu był spacer.

Teraz jednak wszystko powróciło do normy. I z nowymi nadziejami zaczynam od nowa ćwiczenia i lżejsze odżywianie.

Moim celem jest: bez problemu zmieścić się w moje spodnie w rozmiarze 38.

Mój plan: Znów ćwiczyć brzuch przez A6W, nauczyć się przygotowywać owsiankę, włączyć orzechy do swojej diety (teraz są świeże włoskie – mniam). Taki jest mój plan w tym miesiącu.

Kiedy pojadę na studia, to wtedy będę mogła sama gotować. Szukam przepisów na smaczne i lekkie desery, może znacie jakieś, albo sami robicie? Czekam na Wasze pomysły :) To samo będzie z ilością ćwiczeń. Dzięki Asi spróbuję ćwiczeń, które opisała TU.

Niebawem kolejne wpisy dotyczące nie tylko odchudzania, ale i biżuterii i smaczne przepisy :D Jak zrozumiem dodawanie zdjęć, to wzbogacę swoje wpisy :)

Przesyłam buziaki,

KanaKorikO

Pierwszy tydzień

Witajcie kochani :*

Postanowiłam, że opiszę swoje zmagania z odchudzaniem i ćwiczeniami. Nie stwierdzam, że jest nieźle, ale przydałoby się więcej wiary w siebie. Co do mojej wagi w nikim nie mam wsparcia. Ludzie twierdzą, że wcale nie wyglądam grubo, lecz bardziej dostojnie, cokolwiek mają na myśli. :P

Na ten tydzień mój cel był taki: wzmocnić mięśnie pleców i brzucha, popracować nad pośladkami, nie jeść słodyczy i nie stresować się.

Od ostatniego postu ćwiczyłam dzielnie a6w i nie jadłam słodyczy. Jednak niespodziewanie pracując, dostałam zaproszenie na grilla i nie mogłam odmówić. Wczoraj tak samo grill. Choć grillowane mięso było chude, to oprócz jedzenia są zawsze słodkie gazowane napoje lub alkohol. Wypiłam tylko lampkę wina. Rodzice znów kupili mnóstwo ciasta, ale odmówiłam jedzenia. Takie moje małe zwycięstwo.

Co do ćwiczeń, a6w przerywałam dwukrotnie. Aczkolwiek jestem ambitna i chcę skończyć pełen cykl ćwiczeń :). Będzie to legendarne osiągnięcie :P hehe. Zaczynam od początku dzisiaj.
Oprócz tego odświeżyłam stare zapiski o Pilatesie. :) Przyjemne ćwiczenia na każdą partię ciała. Mogę się nimi podzielić :) Leczę skrzywienie kręgosłupa, więc dodaję też kilka ćwiczeń korekcyjnych i tak powstała rutyna ćwiczeniowa, bez której nie ma dnia. :)

Tak więc małymi krokami zmierzam do tego, by czuć się lepiej we własnej skórze. I chcę wierzyć, że mój plan się uda i zrzucę te kilka kilogramów.
Moją inspiracja jest ciocia, która boryka się z dużą otyłością, a w ciągu miesiąca schudła 5 kilogramów. Coraz lepiej wygląda :)

Mam nadzieję, że mnie też się uda. :)

Pozdrawiam :*:*:* i do następnego :)

Moje postanowienie :)

Witajcie 

Mam taki problem. Moja waga nie drgnie, a źle się czuję we własnej skórze. Tak jakby owijała mnie powłoka, która powoduje zmęczenie. Dodam, że mam taką figurę „jabłka” – tłuszcz gromadzi się głównie wokół brzucha. Jest to bardzo niebezpieczne dla serca i wątroby. Poza tym otrzymałam „w spadku” problemy z trawieniem i sercem. Oczywiście nadwaga przy takim typie figury nie jest estetyczna – wygląda to, jakby się miało worek zamiast brzucha. Najlepszym sposobem jest dieta i ćwiczenia, lecz brak systematyczności i lenistwo są równie skuteczne :P

Postanowiłam jednak, że będę więcej się ruszać, a nie tylko siedzieć przed telewizorem, czy komputerem, a że jestem też ambitna, za cel postawiłam sobie ćwiczyć Aerobiczną Szóstkę Weidera. Nie znam lepszego sposobu poza Pilatesem na pozbycie się tkanki tłuszczowej z brzucha.

I zaczynam już od poniedziałku intensywnie ćwiczyć, pić więcej zielonej herbaty, a przede wszystkim nie jeść słodyczy!! Trudne rozstanie z czekoladą mnie czeka ;(. Czego się jednak nie robi dla zdrowej sylwetki?

Przy wzroście 175 cm ważę 80 kg.

Do dzieła! :D
Buziaki :*:*:*

Kanakoriko