Życiowy zakręt – czy na dobre?

Witam wszystkich serdecznie,

Jeszcze raz przepraszam za tak długą przerwę. Długo się zbierałam, by napisać choć kilka słów o tym, co się aktualnie dzieje w moim życiu. Długo by o tym opowiadać, ale mam nadzieję, że uzbrojeni w cierpliwość będziecie ze mną.

Zacznę od tego, że miałam problem z egzaminami. Wpadłam w małą depresję i nie miałam wsparcia w osobie, u której powinnam je znaleźć od razu. Mój chłopak i ja studiujemy razem na roku, więc stres na egzaminach w moim wypadku jest podwójny. Jego jednak nie interesuje to, że ja się męczę i kuję, bo chcę zajść daleko w moim fachu. Wydaje mi się, że dla niego najważniejsze jest tylko to, by on zdał na tyle, ile on chce. Zawsze, gdy mu się nie udaje, swoją złość wyładowuje na mnie. Swojego zdenerwowania nie mogę wyładować w jego obecności, więc zaczęłam podjadać z nerwów. Mimo prób diety wciąż nie byłam w stanie sobie odmówić czegoś słodkiego. Tym bardziej zmusić do ćwiczeń. Można powiedzieć, ze wciąż gdzieś w środku tkwi we mnie niechęć do ćwiczeń, bo po co? I tak po kolejnej kłótni znów skuszę się na czekoladę. Straciłam dawną werwę nawet do nauki. Najlepszym zajęciem było gapienie się w okno godzinami.

Zaczęły się wakacje i praca. Z początku było całkiem dobrze. Dopóki nie pojawiły się kłótnie. Dzieląca nas odległość jest chyba katalizatorem wszystkich pretensji. Jednakże w domu mogłam odnaleźć siły, które pomagały mi przetrwać.

Do czasu…. [edit 12.09.2013]

… aż odkryłam kilka guzów na węzłach chłonnych. Wpadłam w panikę, ponieważ mam genetyczną skłonność do chorób nowotworowych. Nie chciałam mówić mamie, by jej nie martwić, w końcu sama również przez to przechodziła i nigdy nie chciała, by któreś dziecko cierpiało podobnie. Zaczęły się naświetlania, leki… znów spuchłam. Nie czułam się ani piękna, ani tym bardziej pewna siebie. Najgorsze było w tej chorobie jednak to, że musiałam przez nią przejść sama. Pomimo, że mój chłopak wiedział o moim stanie od początku, wcale nie zadał sobie trudu, by choć napisać smsa z zapytaniem, jak się czuję. Tak jakby zniknął na te kilka miesięcy z mojego życia. Moja choroba powodowała, ze często nie miałam na tyle siły w rękach, by utrzymać filiżankę, co dopiero telefon. Nie mogłam więc sama napisać czegokolwiek. Moje plany na wakacje odeszły w zapomnienie, bo najważniejsze było dla mnie dojść do zdrowia. Skoro On – mój ukochany – nie chciał mi w tym pomóc, to wykreśliłam go ze swojego życia, planów na przyszłość. Nie obchodził go mój los, więc czemu mam się przejmować jego losem? Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego. Powoli doszłam do siebie, lecz po krótkim czasie moja sytuacja w domu się pogorszyła. Znów załapałam doła, gdyż nie miałam nikogo bliskiego. Kiedy nie było Jego, zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie mam nikogo, z kim mogłabym pogadać. Świat poszedł do przodu… ja utknęłam w jednym ze wspomnień. Starałam się wyrwać. Myślałam, że dobrze mi idzie, gdy…

…. musiałam wrócić na zajęcia. Jedyny wykład, raz na dwa tygodnie, gdzie spotykam go… i wszystko wraca. Cały ten żal, który dusiłam w sobie tylko po to, by Go uszczęśliwić, te wszystkie łzy wylane przez niego. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jest jeszcze coś. Starałam się zachować spokój, wypełniałam czas, by nie myśleć o nim. Poszłam na spotkanie studentów, a tam zobaczyłam… Jego z jedną z moich najlepszych koleżanek. Wtedy zaczęło się przede wszystkim porównywanie – stała się szczuplejsza, po prostu szczęśliwsza… On też zdawał się być szczęśliwy… ale kosztem moich uczuć. Oni spotykali się, gdy ja cierpiałam z powodu choroby, nie chciał ze mną pisać, bo znalazł sobie zdrowszą, ładniejszą, po prostu lepszą. A ze mną chce się przyjaźnić, gdy rozmawiał ze mną… dla mnie było jasne, że znów chce mnie wykorzystać, by z jakimś wynikiem skończyć studia. W końcu przez te trzy lata pomagałam mu w nauce…

Najgorsze jednak było to, że robił dla niej wszystko, czego nie był zdolny przez cały nasz związek zrobić dla mnie. Przychodzi po nią po zajęciach, pisze z nią na czacie, chodzą na randki – ja nie byłam według niego godna dostąpić takiego zaszczytu. Widzę ją często, mamy sporo wspólnych zajęć, z których nie będę rezygnować tylko dlatego, że jest tam ONA. Chciałabym wszystko zakończyć… JEGO najchętniej nie chciałabym widzieć wcale, ale i to nie będzie możliwe w najbliższym czasie.

W tym wszystkim znów zostaję sama – niby koleżanki dopiero tydzień temu powiedziały mi, że ON interesował się NIĄ od 10 miesięcy. Przez pół roku żyłam w nieświadomości, a tak urządziły mnie właśnie one. Gdybym wcześniej wiedziała, nie doszłoby do uderzenia mnie, poniżania, fałszywych aktów skruchy. Mam żal do nich wszystkich, skrywany na samym dnie mojego serca, który zatruwa każdy mój dzień.

Założyłam tego bloga, by móc nie tylko znaleźć inspirację życiową, ale też dzielić się szczęściem. Aby jednak dzielić się czymś, trzeba to coś posiadać, odnaleźć to w sobie. Niestety nie odnajduję w sobie ani piękna, ani pewności. To wszystko jest grą, którą odstawiam każdego dnia od rana, do momentu, aż znajdę się samotna w pokoju. Każdego dnia muszę nakładać maskę śmiałości, profesjonalizmu, radości.

Zawsze w życiu pragnęłam, bym obchodziła choćby jedną osobę na ziemi, kogoś spoza rodziny, który dobrze mnie zna. Wtedy wszystko inne idzie jak z płatka… teraz nie czuję niczego poza goryczą, a tego każdy ma pod dostatkiem w swojej codzienności – nie ma sensu czytać o takich perypetiach.

Chcę Wam wszystkim bardzo podziękować za swój czas poświęcony na czytanie, komentowanie, zwyczajną rozmowę ze mną. Dzięki Wam przetrwałam chociaż tą mistyfikację szczęśliwego związku. Chciałam opisać wszystko, dlatego ten post był pisany tak długo. Przepraszam za zwłokę.

KanaKorikO

Podsumowanie – maj i czerwiec 2013

Witajcie kochani :)

plaża

Jako, że wcześniej wspominałam o podsumowaniu, wypadałoby to napisać. To chyba najdłużej pisany przeze mnie post w całym moim blogowaniu. Chciałam go opublikować w weekend, a tu już czwartek.

Zaczynamy po kolei. :)

Pielęgnacja

Tym razem przed wyjazdem do domu kupiłam tylko jeden szampon i balsam do włosów Green Pharmacy oraz maskę wygładzająca z masłem kakaowym z Ziaji w mojej hurtowni :) Przekonałam się za to do produktów do pielęgnacji z Biedronki, i przy okazji skusiłam się na kilka promocji :) Napisze o tym osobny post.

Zwłaszcza okres sesji upłynął mi na zakupach kosmetycznych. Zrobiłam dwa zamówienia w Yves-Rocher, a także odwiedziłam drogerię Natura :)

Makijaż

O tym cichosza :P Latem używam jedynie kredki lub eyelinera z Essence, tuszu  i podkładu z pudrem dla wyrównania kolorytu. Po 5 godzinach pracy i tak mocno się świecę, więc szukam czegoś idealnego i lekkiego na lato.

Projekt „denko”

W ciągu tych dwóch miesięcy jedyne, co udało mi się zdenkować, to szampony, odżywki do włosów i krem BB z Yves-Rocher. Osobno napiszę w tym temacie. ;)

Ksiązki/filmy

Mam ochotę w czasie wakacji wypożyczyć dobrą książkę do poczytania na leżaku :) ale nie mam szczególnie czasu do chodzenia do biblioteki, zwłaszcza że jest sporo oddalona od mojego miejsca pracy. Za to mnóstwo było różnego rodzaju notatek i podręczników. Jeżeli chodzi o filmy, obejrzałam nie tylko pełnometrażowe filmy „Seksu w wielkim mieście”, ale tez wszystkie odcinki tego popularnego serialu. :D Znalazłam dobrą stronę do oglądania odcinków on-line zalukaj.tv. Jest bardzo łatwa opcja doładowywania konta VIP, dzięki czemu nie trzeba się obawiać limitu oglądania, a także można zdobywać punkty, które zamienia się na dostęp VIP (zdobywa się je za różne czynności, nawet za zalogowanie się raz dziennie ;)). Skończyłam też oglądać Arrow (wspominałam o nim choćby TU) – bardzo wzruszające zakończenie sezonu. Ciekawe, czy będzie kolejny? ;)

Moje plany na lipiec:

  •  pójść do fryzjera;
  • zrzucić kilka kilogramów przez wizyty na basenie ;);
  • kupić torebkę ;);
  • rozwinąć nowo nawiązaną współpracę;
  • może na nowo się zakochać? Kto wie? :D

A jakie są Wasze plany na lipiec i wakacje?

KanaKorikO

Mały powrót :)

Witam serdecznie :)

Co prawda baaardzo długo nie gościłam tutaj, ale wybaczcie mi – przedostatni rok studiów to duży materiał i bardzo mało czasu. Jeszcze w wakacje będę musiała popracować. Trzeba nadrobić zaległości i opowiedzieć, co się działo ciekawego.

Ominęło mnie podsumowanie maja. Już kończy się czerwiec, więc wpis będzie nieco dłuższy. Chcę też pokazać moje paznokcie :) udało mi się znów je wyhodować do takiej długości, gdy podobały się Pam20 :P

Przy okazji wyjazdu i zmiany mieszkania testuję mnóstwo nowych kosmetyków, o których na pewno opowiem :)

Na razie to tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że wrócę do normalnego trybu życia, :)

KanaKorikO

Podsumowanie kwietnia 2013

Witajcie :)

Jak Wam minęła majówka? Mnie coś się zawiesiło i przez cały długi weekend nie miałam dostępu do bloga. Dziękuję za komentarze co do kredek do oczu :) Dzisiaj będzie podsumowanie kwietnia.

Zaczynając od włosów, zaczęłam stosować domowe sposoby na dekoloryzację włosów. mam na głowie bowiem już kilka ich kolorów. Napiszę o tym osobną notkę, gdy większość z nich przetestuję :) Ograniczam się obecnie w pielęgnacji do nawilżania włosów, lecz na wiosnę zaczęły wypadać. W pielęgnacji wiele się nie zmieniło. Kończy mi się krem, więc szukam czegoś innego, lub stawiam znów na Ziaję phytoactiv, o której pisałam TU.

W kwietniu miałam sporo pracy i bardzo mało czasu, więc i na oglądanie i czytanie także nie miałam chwili i też często chęci. Jedyne co mi się udało, to obejrzeć końcowy odcinek Amnesii, o której pisałam w podsumowaniu marca, oraz skończyłam pierwszą serię Naruto (dzięki Pam20 :)). Książek poza podręcznikami – brak :(

Denkowanie idzie mi powoli :) ale się nie zrażam :) niebawem wykończę moje odżywki do włosów i może tusz do rzęs, chyba że się zdenerwuję i go wyrzucę. na wykończenie czeka także olejek rycynowy, o którym całkiem zapomniałam. Także olejek pichtowy leży w szafce i pokrywa się kurzem. Pora więc coś z nimi zrobić :)

Moje plany z poprzedniego miesiąca nie zostały całkiem zrealizowane, ale będę je wprowadzać w życie w tym miesiącu. Dodam tylko do nich zapuszczenie mocnych paznokci :D

Jakie Wy macie plany na ten miesiąc?

KanaKorikO

Ja i Aerobiczna szóstka Weidera

Witajcie :)

Czytałam wpis Pam20, gdzie pisała, że zaczeła ćwiczenia szóstki Weidera. Jakaż była moja pokusa, bym i ja się pochwaliła moimi ćwiczeniami, lecz powstrzymywałam się skutecznie, a zaraz powiem dlaczego.

Na początku marca zaczęłam ćwiczyć i postanowiłam, że dobrnę do końca choćby nie wiem co. Mój dotychczasowy rekord wynosił 15 dni, ale zawzięłam się najpierw na jego pobicie. Udało mi się to zrobić tuż przed wyjazdem do domu na święta i wtedy uparłam się na ćwiczenie do końca. Dodałam do tego jeszcze poranną gimnastykę.

Nie obyło się bez kilku przerw z powodu wyjazdów, ponieważ jazda w jedna stronę zajmuje mi około 10 godzin. Jednak i to nie było wystarczające, by przerwać ćwiczenia.

Uparcie skończyłam szóstkę Weidera w czwartek ponad tydzień temu. Nie pisałam o tym wcześniej z powodu pracy – wybaczcie mi.

Jakie są jej efekty? Miałam przed ćwiczeniami okropną oponkę zamiast talii. Teraz wprawdzie też ona jest, lecz zdecydowanie mniejsza i pojawiły się zarysy klepsydry. Teraz mam motywację, by ćwiczyć dalej. Chcę bez skrępowania pokazywać się w krótszych spodenkach, a także nie wstydzić się wystających fałdek.

Kto jest ze mną?

Buziaki :*

KanaKorikO

Świątecznie :)

Wszystkiego dobrego w czasie Wielkiej Nocy,
by nie zasypało,
było ciepło i przyjemnie,
by otaczała Was miłość i dobro :)

wielkanoc

Dzisiejszy dzień jest taki na opak… gra nie idzie, praca nie idzie… nawet boję się coś pouczyć na kolokwium… Mam nadzieję, że to tylko przejściowe :)

Chciałam Wam napisać o czymś kosmetycznym, lecz całe trzy dni spędziłam na adoracji i przygotowaniach świątecznych… ze względu na szybkość mazurek w tym roku stanowiły andruty przekładane z masą krówkową :P bardzo szybko zniknął z talerza :)

W wielkim tygodniu zrobiłam prezent chłopakowi i przy okazji sprawdziłam stoisko Flormaru w Galerii Jurajskiej. Koleżanka powiedziała mi, że są tam świetnej jakości lakiery i jest promocja – 3 lakiery za 25 złotych. Stwierdziłam, że warto zainwestować, zwłaszcza, że zachowują swoje właściwości nawet przez pół roku (z relacji koleżanki). Wybrałam kolor szary, niebieski i głęboko czerwony. :) Niestety nie mam aparatu ;/ może ktoś ma na oku? ;)

Szkoda mi tylko, że wolne się kończy zaraz po świętach. Od razu kolokwium, praca itd… chcę wolnego :( najlepiej od razu wakacji.

A jak Wam mijają świąteczne dni?

KanaKorikO

Wielkanoc w moim domu

Witam serdecznie :)

Tym razem post niekosmetyczny, aczkolwiek czasem potrzebny. :) Przerwa świąteczna służy nie tylko odpoczynkowi, ale i gotowaniu. Razem z mamą przygotowuję posiłki na świąteczne dni. Jakie są u mnie tradycje wielkanocne? – o tym chciałam dziś napisać. :)

Poza święceniem koszyka w sobotę i tradycyjnym sprzątaniem  czołową rzeczą u mnie jest uczestnictwo  w Triduum Paschalnym – od czwartku do soboty. Odbywają się wtedy jedne z najważniejszych nabożeństw, które uważam za obowiązkowe dla każdego katolika – choć raz w życiu zobaczyć to misterium. Wtedy czuje się naprawdę ducha wspólnoty :).

W koszyku znajduje się zawsze chleb, babeczka, kiełbasa, chrzan, sól i ocet, oraz oczywiście jajka. Nie malujemy tych do święconki zazwyczaj, ale czasem się to zdarza. :) Koniecznie za to na stole muszą być pisanki.

Jak byłam dzieckiem, uwielbiałam różne ozdóbki wielkanocne mocować na kwiatkach na parapecie, firankach, po prostu wszędzie gdzie się da :) już teraz tego nie robię, pozostało tylko dekorować specjalnie stół rzerzuchą i tam dodawać ozdoby.

Co do kulinarnych tradycji na śniadanie zawsze jemy żurek na białej kiełbasie z jajkiem (dla mnie koniecznie z chlebem) oraz różnego rodzaju wędliny, z których robimy przystawki z chrzanem. Oprócz tego oczywiście czołowe ciasto, z którego słynie moja mama – babki – i to różnego rodzaju. W tym roku uparłam się jeszcze na mazurka domowej roboty oraz torcik andrutowy (pójdzie dużo masy krówkowej). Moja dieta ma przerwę specjalnie na te ciasta :)

Przepisy i zdjęcia pojawią się u mnie po świętach :) Chciałabym się dowiedzieć, jak u Was zazwyczaj przebiega to święto.

Pozdrawiam

KanaKorikO

Podsumowanie lutego 2013

Witam serdecznie :)

W ostatni dzień najkrótszego miesiąca w roku wpadłam na pomysł, by napisać nie tylko o ulubieńcach, ale także i o tym, co zrobiłam urodowego w tym miesiącu. Mam nadzieję, że taka forma Wam przypadnie do gustu. Najpierw o tym, co zaczęłam robić w lutym :D

Po pierwsze zaczęłam więcej się ruszać, niż tylko na spacery. Teraz ćwiczę ogólnie, by przyzwyczaić ciało do większego wysiłku.
Po drugie – więcej pracy na głowie. W związku ze studiami i chęcią zdobywania doświadczenia, coraz więcej czasu przebywam w związku z pracą i pisaniem artykułów, za to mniej poświęcam na często przesadne czynności dbania o siebie. Paznokcie maluję raz w tygodniu, ogólnie na domowe spa poświęcam sobotę(olejowanie włosów, malowanie pazurków u rąk i nóg, peeling i masaż ciała). Wtedy oddaję się tylko i wyłącznie przyjemności :D
Po trzecie – w końcu wprowadziłam ciemne pieczywo i płatki owsiane na stałe w mó jadłospis. Żołądek już teraz jest mi za to wdzięczny :D a także wprowadzam surówki w dietę.
Po czwarte – poza dietą, połykam także suplementy: magnez(z powodu kawy); tran na odporność oraz skrzypovitę na porost włosów (poleciała mi ją przyjaciółka z bujną czupryną :P).
Po piąte - ścięłam włosy. Pisałam o tym we wcześniejszym poście. No i ufarbowałam na jasny brąz. :D

O ulubieńcach, a właściwie jednym będzie króciutko, bo niewiele kosmetyków jest moimi ulubionymi i raczej nie zmieniam często marek. Wykorzystuję wcześniej sprawdzone przeze mnie patenty.
Jedyne, co w lutym mnie pozytywnie zaskoczyło z kosmetyków, to wielofunkcyjny lakier z essence allround talent. (wizaz.pl)
essence lakier

Sprawdził się zarówno jako lakier bazowy, jak i nawierzchniowy. Lakier kolorowy trzymał się do czterech dni, później zaczął lekko odchodzić na końcach a następnie odpryskiwać. Jako top coat wygładzał płytkę oraz nierówności powstałe po odbiciu pościeli. Jedynym mankamentem było to, że bardzo wolno wysycha na lakierze.
Zmiany koloru nie zauważyłam. Szczególnie dobrze sprawdza się, gdy używam brokatu na paznokciach.
No i zapomniałabym o brokacie – Fantasy Glitter Sensique, kolor Golden Sparkle(218)

Błyszczy się na różne kolory, lecz dominuje złoty, drobinki są zawieszone w mlecznym lakierze, lecz na kolorowej bazie staje się bezbarwny.  Opinie możecie znaleźć tu.

Jakie mam plany na marzec:

  • zacząć ćwiczyć mięśnie brzucha, biegać i wybrać się na zumbę lub siłownię;
  • przejść na dietę niskoglikemiczną;
  • w końcu doczekać się odrośnięcia włosów do takiej długości, bym nie musiała się wstydzić.
  • Spróbować innych sposobów na walkę z pryszczami.

Pozdrawiam

KanaKorikO

Liebster Blog Awards

Witajcie :)

Dostałam tą nagrodę od pam20.blog.pl. Chętnie pobawię się, choć pewnie nie będę miała 11 blogów, do których powędruje ta nagroda. U mnie mało postów ze względu na sesję i masę roboty, więc taki umilacz z pewnością się przyda.

award

Tutaj zasady: Liebster Blog Award to zabawa polegająca na tym że osoba która dostała nagrodę pisze o tym na swoim blogu, odpowiada na 11 pytań i przekazuje nagrodę 11 innym blogom. Nie mogą to być blogi z dużą ilością obserwatorów, gdyż chodzi o to aby takie blogi mogły zaistnieć w szerszych kręgach.

Odpowiadam na:
1. Jakie jest Twoje imię?
Miałam się nie ujawniać z imieniem, ale jest popularne – Katarzyna.

2. Bardziej interesuje Cię moda, czy kosmetyki?
Zdecydowanie to drugie. Ogólnie rzecz biorąc, nigdy nie przejmowałam się, jak jestem ubrana, ani jak są ubrani inni. Po prostu noszę to, co mi się wydaje piękne i wygodne :)

3. Co planujesz opisać na swoim blogu? Podaj 3 pomysły.
Więcej o biżuterii, nowe recenzje kosmetyków i seria zimowych pazurków :)

4. Do jakiego kraju chciałabyś pojechać?
Do wielu krajów chciałabym jechać, ale najbardziej chyba do Austrii z przejazdem przez Niemcy :)

5. Jakiej muzyki słuchasz?
Takiej, która wpada mi w ucho, ostatnio nu-metal.

6. Często piszesz na blogu?
To widać po prawej stronie w opcji kalendarz, czy archiwum :P

7. Jakie 3 blogerki najbardziej Cię inspirują?
Anwen, Marce7ina, KatOsu – stanowią wszystkie trzy talenty, ajkie chciałabym bardziej rozwinąć :)

8. Jakie 3 marki kosmetyczne najbardziej lubisz?
Green Pharmacy – za oleje, ziołowe szampony i inne kosmetyki do włosów;
Yves Rocher – za cudowne tabletki do kąpieli i cały wspaniały asortyment;
Sensique – za najtańsze i najlepsze pudry i ciekawe kolory lakierów do paznokci.

9. Co robisz, aby się zrelaksować?
Oglądam anime, telewizor, biorę gorącą kąpiel.

10. Czy często się poddajesz?
Za często i tylko w wypadkach diety i ćwiczeń. Ogólnie zawsze się poddawałam w sytuacjach poczucia bezradności. Teraz jest nieco inaczej.

11. Czy uprawiasz jakiś sport? Jeśli tak, to jaki?
Nie uprawiam, a szkoda.

Moje pytania:
1. Jak długo prowadzisz bloga?
2. Jak często chciałabyś pisać?
3. Masz inne zainteresowania, poza prezentowanymi na blogu?
4. Uprawiasz sport?
5. Ulubiony kolor?
6. Jaki jest twój najbardziej lubiany kosmetyk?
7. Gdzie spędziłabyś wakacje?
8. Ulubiona piosenka/film/książka?
9. Jakiej potrawy chcesz spróbować w tym roku?
10. Wymarzona praca to…?
11. Którą stronę polecasz?

Osoby nominowane do Liebster Blog Award:

http://pinkkiss.blog.pl/
miss-sis.blog.pl

newyork-love.blog.pl

wagawdol.blog.pl

adewma.blog.pl

powerworkout.blog.pl
http://beata-wieczorek.blog.onet.pl/

http://alicjawkrainiekosmetykow.blog.pl/

http://paznokciemojapasja.blog.pl/

http://walka-o-figure.blog.onet.pl/

http://magdalenamakeup.blog.pl/

Pozdrawiam,

KanaKorikO

Jak po świętach nie zwariować

Witajcie po dłuższej przerwie. :)

Tak się złożyło, że po świętach się pochorowałam i musiałam wyleżeć swoje po tytlu tygodniach niby przeziębienia. Także przyszedł czas najgorszy dla studenta – sesja :( same egzaminy nie są tak wielkim problemem jak wydarzenia naokoło niej, czyli zaliczenia pomniejszych przedmiotów i kolokwia organizowane na ostatnią chwilę.

W te dni także moja dieta poszła w nieznane – powrócił nałóg czekoladowy, jem nieregularnie (w końcu tyle zajęć, że nawet obiad jem ok.17.), ruszam się jedynie po schodach na górę i na uczelnię, ew. do sklepu. Jedynie śniadania pozostały te same – wciąż owsianka. Raczej sytuacja się nie zmieni do końca egzaminów. Tak więc jak zaradzić kolejnym kilogramom?

Dużo pić – nie tylko wody. Wszystko (poza gazowanymi napojami oczywiście) będzie dobre na te długi i mroźne wieczory. Sama nie odmawiam sobie kubka ciepłej czekolady, ma wiele nabiału :P.

Jeść mniej, a częściej – z powodu tak późnego obiadu nie wyobrażam sobie dnia na uczelni bez drugiego śniadania. Najbezpieczniej mieć przy sobie batonika z płatków śniadaniowych lub owoc.

Ruszać się – nawet zwykły spacer będzie wybawieniem. Wiem, że męczące ćwiczenia nie są dobre przy jeszcze większym wysiłku umysłowym.

Mam nadzieję, że znajdę choć chwilę na napisanie innych postów.

Jeśli ktoś ma studniówkę, to życzę dobrej zabawy :)

KanaKorikO