O KanaKorikO

Kanakoriko, to imię odpowiednie mojemu w języku Dalekiego Wschodu. Jestem fanką anime. Moją pasją jest tworzenie czegoś, zmiana, metamorfoza i wszystkie potrzebne do tego narzędzia. Nie jestem profesjonalistką w zakresie kosmetyków, czy fryzjerstwa, lecz wiele doświadczeń pozwala na to, by dzielić się swoją wiedzą z innymi. Jestem pracoholiczką. Muszę się ciągle czymś zajmować, ale bywam tez leniwa. Uwielbiam pozwalać sobie na leżenie w wannie i zabiegi pielęgnacyjne. Moje największe wady to upartość, syndrom Zosi Samosi, niechęć do ćwiczeń fizycznych. Kompleksami zaś są małe oczy w porównaniu do twarzy (jeszcze opadające powieki), cienkie włosy, waga.

Życiowy zakręt – czy na dobre?

Witam wszystkich serdecznie,

Jeszcze raz przepraszam za tak długą przerwę. Długo się zbierałam, by napisać choć kilka słów o tym, co się aktualnie dzieje w moim życiu. Długo by o tym opowiadać, ale mam nadzieję, że uzbrojeni w cierpliwość będziecie ze mną.

Zacznę od tego, że miałam problem z egzaminami. Wpadłam w małą depresję i nie miałam wsparcia w osobie, u której powinnam je znaleźć od razu. Mój chłopak i ja studiujemy razem na roku, więc stres na egzaminach w moim wypadku jest podwójny. Jego jednak nie interesuje to, że ja się męczę i kuję, bo chcę zajść daleko w moim fachu. Wydaje mi się, że dla niego najważniejsze jest tylko to, by on zdał na tyle, ile on chce. Zawsze, gdy mu się nie udaje, swoją złość wyładowuje na mnie. Swojego zdenerwowania nie mogę wyładować w jego obecności, więc zaczęłam podjadać z nerwów. Mimo prób diety wciąż nie byłam w stanie sobie odmówić czegoś słodkiego. Tym bardziej zmusić do ćwiczeń. Można powiedzieć, ze wciąż gdzieś w środku tkwi we mnie niechęć do ćwiczeń, bo po co? I tak po kolejnej kłótni znów skuszę się na czekoladę. Straciłam dawną werwę nawet do nauki. Najlepszym zajęciem było gapienie się w okno godzinami.

Zaczęły się wakacje i praca. Z początku było całkiem dobrze. Dopóki nie pojawiły się kłótnie. Dzieląca nas odległość jest chyba katalizatorem wszystkich pretensji. Jednakże w domu mogłam odnaleźć siły, które pomagały mi przetrwać.

Do czasu…. [edit 12.09.2013]

… aż odkryłam kilka guzów na węzłach chłonnych. Wpadłam w panikę, ponieważ mam genetyczną skłonność do chorób nowotworowych. Nie chciałam mówić mamie, by jej nie martwić, w końcu sama również przez to przechodziła i nigdy nie chciała, by któreś dziecko cierpiało podobnie. Zaczęły się naświetlania, leki… znów spuchłam. Nie czułam się ani piękna, ani tym bardziej pewna siebie. Najgorsze było w tej chorobie jednak to, że musiałam przez nią przejść sama. Pomimo, że mój chłopak wiedział o moim stanie od początku, wcale nie zadał sobie trudu, by choć napisać smsa z zapytaniem, jak się czuję. Tak jakby zniknął na te kilka miesięcy z mojego życia. Moja choroba powodowała, ze często nie miałam na tyle siły w rękach, by utrzymać filiżankę, co dopiero telefon. Nie mogłam więc sama napisać czegokolwiek. Moje plany na wakacje odeszły w zapomnienie, bo najważniejsze było dla mnie dojść do zdrowia. Skoro On – mój ukochany – nie chciał mi w tym pomóc, to wykreśliłam go ze swojego życia, planów na przyszłość. Nie obchodził go mój los, więc czemu mam się przejmować jego losem? Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego. Powoli doszłam do siebie, lecz po krótkim czasie moja sytuacja w domu się pogorszyła. Znów załapałam doła, gdyż nie miałam nikogo bliskiego. Kiedy nie było Jego, zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie mam nikogo, z kim mogłabym pogadać. Świat poszedł do przodu… ja utknęłam w jednym ze wspomnień. Starałam się wyrwać. Myślałam, że dobrze mi idzie, gdy…

…. musiałam wrócić na zajęcia. Jedyny wykład, raz na dwa tygodnie, gdzie spotykam go… i wszystko wraca. Cały ten żal, który dusiłam w sobie tylko po to, by Go uszczęśliwić, te wszystkie łzy wylane przez niego. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jest jeszcze coś. Starałam się zachować spokój, wypełniałam czas, by nie myśleć o nim. Poszłam na spotkanie studentów, a tam zobaczyłam… Jego z jedną z moich najlepszych koleżanek. Wtedy zaczęło się przede wszystkim porównywanie – stała się szczuplejsza, po prostu szczęśliwsza… On też zdawał się być szczęśliwy… ale kosztem moich uczuć. Oni spotykali się, gdy ja cierpiałam z powodu choroby, nie chciał ze mną pisać, bo znalazł sobie zdrowszą, ładniejszą, po prostu lepszą. A ze mną chce się przyjaźnić, gdy rozmawiał ze mną… dla mnie było jasne, że znów chce mnie wykorzystać, by z jakimś wynikiem skończyć studia. W końcu przez te trzy lata pomagałam mu w nauce…

Najgorsze jednak było to, że robił dla niej wszystko, czego nie był zdolny przez cały nasz związek zrobić dla mnie. Przychodzi po nią po zajęciach, pisze z nią na czacie, chodzą na randki – ja nie byłam według niego godna dostąpić takiego zaszczytu. Widzę ją często, mamy sporo wspólnych zajęć, z których nie będę rezygnować tylko dlatego, że jest tam ONA. Chciałabym wszystko zakończyć… JEGO najchętniej nie chciałabym widzieć wcale, ale i to nie będzie możliwe w najbliższym czasie.

W tym wszystkim znów zostaję sama – niby koleżanki dopiero tydzień temu powiedziały mi, że ON interesował się NIĄ od 10 miesięcy. Przez pół roku żyłam w nieświadomości, a tak urządziły mnie właśnie one. Gdybym wcześniej wiedziała, nie doszłoby do uderzenia mnie, poniżania, fałszywych aktów skruchy. Mam żal do nich wszystkich, skrywany na samym dnie mojego serca, który zatruwa każdy mój dzień.

Założyłam tego bloga, by móc nie tylko znaleźć inspirację życiową, ale też dzielić się szczęściem. Aby jednak dzielić się czymś, trzeba to coś posiadać, odnaleźć to w sobie. Niestety nie odnajduję w sobie ani piękna, ani pewności. To wszystko jest grą, którą odstawiam każdego dnia od rana, do momentu, aż znajdę się samotna w pokoju. Każdego dnia muszę nakładać maskę śmiałości, profesjonalizmu, radości.

Zawsze w życiu pragnęłam, bym obchodziła choćby jedną osobę na ziemi, kogoś spoza rodziny, który dobrze mnie zna. Wtedy wszystko inne idzie jak z płatka… teraz nie czuję niczego poza goryczą, a tego każdy ma pod dostatkiem w swojej codzienności – nie ma sensu czytać o takich perypetiach.

Chcę Wam wszystkim bardzo podziękować za swój czas poświęcony na czytanie, komentowanie, zwyczajną rozmowę ze mną. Dzięki Wam przetrwałam chociaż tą mistyfikację szczęśliwego związku. Chciałam opisać wszystko, dlatego ten post był pisany tak długo. Przepraszam za zwłokę.

KanaKorikO

Moja kolekcja: Yves-Rocher

Witajcie kochani :)

Znów długa wakacyjna przerwa w pisaniu. Została ona spowodowana moją chorobą. Przepraszam Was za ciszę i niezorganizowanie konkursu urodzinowego. :( Mam dla Was kilka wpisów, ale wszystko po kolei.

Dzisiaj mam dla Was przedstawienie mojej kolekcji Yves-Rocher ;)
yr

Tak prezentuje się ta skromna kolekcja. Wiecie z wcześniejszych wpisów, że posiadałam również kosmetyki z serii do skóry wrażliwej i naczyniowej. Obecnie posiadam też krem pod oczy Inositol Vegetal, lecz gapa zapomniałam go przynieść do zdjęcia. ;)

Jak widać na załączonym obrazku, jestem w posiadaniu prawie całej serii do cery problematycznej Pure System: żelu do mycia twarzy, toniku oraz maseczki oczyszczającej. Maseczkę już zużyłam i byłam z niej całkiem zadowolona :) w sam raz, by poprawić stan skóry przed wieczornym wyjściem :) żelu używam, gdy potrzebuję delikatnego złuszczenia, bowiem zawiera on bardzo małe drobinki, prawie niewyczuwalne na dłoni, ale na twarzy wręcz przeciwnie.
Tonik był dla mnie prawdziwym zaskoczeniem, ponieważ nie jest płynny, jak inne toniki, lecz ma konsystencje lotionu, czy też żelu. Przyjemnie koi skórę i nawilża, lecz nie utrzymuje się długo to nawilżenie.

Kolejny produkt to odbudowujący olejek do włosów – stosuję go w formie areozolu (olejowe serum w spray’u Anwen) i sprawdza się. Nawilża moje włosy i wygładza je. Polecam do włosów wysoko i średnioporowatych, a zwłaszcza zniszczonych. Warto go wypróbować, choć cena nie jest zbytnio zachęcająca.

Kolejny produkt do włosów to odzywka odbudowująca. Zakupiłam z powodu sugestii na stronie yves-rocher.com.pl co do olejku do włosów. Akurat wykończyłam odżywkę Garniera, więc pomyślałam „czemu nie?” :) Odżywka jest bardzo gęsta, nie spływa z włosów i głęboko pielęgnuje włosy. Idealnie działa od razu po myciu, bez użycia maski, czy serum olejowego. Włosy są elastyczne i lśniące – to dla mnie ważne, bo z powodu rozjaśniania stały się bardziej łamliwe.

Ostatni kosmetyk to nawilżający krem do stóp. Posiadałam go kiedyś – było to moje remedium na suchą skórę po pobycie nad morzem. Teraz również potrzebowałam głębokiego nawilżenia, zwłaszcza twardej skóry na piętach. Oprócz tego uwielbiam zapach prawdziwej lawendy, który utrzymuje się długi czas. :)

Oprócz tego zawsze w paczkach można znaleźć dodatkowe próbki wypuszczonych nowości. Tutaj: serum antycellulitowe oraz zapach Muguet en fleurs. :) Bardzo piękny.

A jakie Wy polecacie kosmetyki z tej firmy?

KanaKorikO

Kosmetyki z Biedronki – recenzje :)

 

Witajcie :)

Tak się wiele rzeczy uskładało, że teraz moim zadaniem jest oprócz zużycia tych kosmetyków, także ich opisanie tutaj. :) Jeden z kosmetyków jest prawie na wykończeniu, więc będzie też częścią akcji denko :)

biedronka 1

1. Żel – peeling do mycia twarzy
Moja twarz po myciu szarym mydłem wyglądała okropnie, więc szukałam czegoś, co powstrzymałoby przetłuszczanie skóry.  Kupiłam ten produkt na jednej z kilku serii promocyjnych kosmetyki. Z początku używanie żelu było przyjemne, skóra była dobrze oczyszczona, lecz po pewnym czasie nawet mycie dwa razy, czy trzy razy dziennie nie wystarczało. Oprócz tego żel podrażnił moją skórę na czole i policzkach (jak o policzki to wydawało się możliwe, tak czoło było dla mnie zaskoczeniem). Zawsze podejrzewałam siebie o cerę mieszaną, więc naturalnym wydawało mi się uodpornienie strefy T na działanie takich produktów.

2. Płyn micelarny.
Odkąd zobaczyłam recenzję Anwen, musiałam sprawdzić go na sobie. To moja 3 buteleczka i prawdopodobnie ostatnia. Nie widziałam w Biedronce już tego płynu. Radzi sobie dobrze z demakijażem, z wyjątkiem wodoodpornego tuszu z Eveline, który chce wykończyć za wszelką cenę. Muszę użyć płynu wokół oczu jeszcze po umyciu twarzy. Jest jednak wydajny – mam go od marca. :) Mam nadzieję, że jeszcze pojawi się na półkach, chociaż na tyle, bym mogła sobie kupić na zapas.

krem do stop

3. Krem do stóp nawilżający.
Zauważyłam podobny u Pam20 w notce o zabiegu dla stóp. :) Kupiłam go z powodu wykończenia mojego ulubieńca z Yves-Rocher. Teraz powoli dołącza do grona zdenkowanych produktów :) Nawilża na długo i szybko się wchłania, lecz nie zmiękcza suchej skóry na piętach, a tego szukam w kremie do stóp. Idealny na letnie suche dni, jako krem do codziennej pielęgnacji.

Oceniam te produkty na mocne 4+ :) Choć nie wszystkie produkty są dla mnie odpowiednie. Świetnie nadają się dla osób, które dopiero zaczynają dbać o siebie. Lepiej od razu wykluczyć tańsze produkty, zanim sięgnie się do droższych.

KanaKorikO

 

Moja kolekcja: Green Pharmacy

Witajcie kochani :)

Minęło trochę czasu odkąd opublikowałam informacje o konkursie. Wiązało się to z pewnym przykrym incydentem, o którym opowiem może wkrótce. Teraz czas na pochwalenie się moją kolekcją kosmetyków Green Pharmacy.

Wiele kosmetyków przetestowałam z tej firmy, jednak kilka zużytych butelek musiałam już wyrzucić, a w domu nie mogę trzymać zbyt dużo kosmetyków z powodu braku miejsca.

A oto moja (nieco już okrojona) kolekcja:
kolekcja Green Pharmacy

Jak wiecie z wcześniejszych postów, używałam kilku szamponów, a także oba rodzaje eliksiru do włosów. Nowością dla mnie jest sól do kąpieli w dużym słoju.

szampon do suchych włosów
Szampon do włosów suchych – Obecnie używam go z powodu mojego ostatniego farbowania. Włosy stały się szorstkie i matowe, zatem szampon przeciwłupieżowy musiał pójść w odstawkę. Dobrze się pieni, zmywa wszelkie zabrudzenia, jest delikatny dla mojej skóry głowy. Jedynym dla mnie minusem jest to, że jeszcze bardziej przesuszył moje suche końcówki, a także słabe zmycie olejów z włosów, przez co były obciążone. Jest on gorszy od brzozowego kuzyna.

balsam aloes
Balsam do włosów z ekstraktem z aloesu – zbawienie dla moich kosmyków od farbowania. Używałam kilku kosmetyków wygładzających (w tym odżywkę Garniera z awokado) i nie dawało to trwałych rezultatów. Ostatecznie skusiłam się na ten balsam i jestem okropnie z niego zadowolona. To już moja druga buteleczka i szybko się z nim nie rozstanę :). Nawilża włosy, pozostawia je miłe w dotyku i wygładzone. Mam do niego tylko takie zastrzeżenie, że mógłby być bardziej gęsty – przy nakładaniu część ląduje na umywalce, zamiast na włosach.

eliksir
Eliksir do włosów zniszczonych – To chyba 6 buteleczka, i nie mam zamiaru się z nim rozstać, chyba że na testowanie wcierki Jantar. Można go użyć, jako wcierki, a także jako lekkiej mgiełki na włosy :) Jeżeli chcecie, bym przybliżyła Wam jego działanie, dajcie znać :).

olejek masaż
Olejek do masażu antycellulitowy - niekoniecznie używałam go do masażu problematycznych miejsc. Obłędnie pachnie limonką – czułam się świeżo i lekko :)

serum gp
Jedwab w płynie – wiele obiecywałam sobie po nim, ponieważ wysoko w składzie miał naturalne olejki: ryżowy, migdałowy, kokosowy oraz rycynowy. Jednak na moich włosach się nie sprawdził. :( nie wygładza nawet odstających włosków. Może więcej produktu coś by dało, ale nie chcę przesadzić.

krem do rąk
Krem do rąk – Kupiłam z braku laku na Garniera. Pięknie pachnie i jest lekki, szybko się wchłania, jednak nie nawilża na długo. Trzymam go w torebce, gdyby było potrzebne szybkie nawilżenie rąk.

sol gp
Sól do kąpieli – Odkąd zobaczyłam ją na półce w hurtownii, od razu wieziałam, że będzie należeć do mnie. Werbena jest moim ulubionym zapachem :D Ciekawa jest też wielkość ziarenek soli. Trzeba ją wsypać do cieplejszej wody, by się rozpuściła, ale należy pamiętać, że jest ona naturalna – osad pozostanie na wannie a także pozostaną wszelkie inne składniki. Ale za to po kąpieli można poczuć się lżejszym, bo ma za zadanie oczyścić skórę z toksyn. I waga też zachęca do zakupu – jest jej 1300 gram.

Tak oto prezentuje się moja kolekcja Green Pharmacy :)

KanaKorikO

Moje pierwsze zamówienie z Mariza

Witajcie kochani…

… po długiej przerwie. Wiązało się to z wyjazdami, pracą i nauką w szczególności, ale teraz mam chwilę, by opowiedzieć Wam o moich nowiusieńkich kosmetykach :D

mariza zamówienie

Oprócz katalogu, zamówiłam Olejek przyspieszający opalanie, kredkę do ust w kolorze amarant, potrójne cienie do powiek, oraz długopis :)
Czekałam trochę na tą przesyłkę, ale się opłaciło. Trochę już poużywałam wszystkich kosmetyków i śmiało mogę stwierdzić, że warto było wydać te pieniądze (nawet tą okropną kwotę za przesyłkę – 16 złotych).

Zacznę od tego, czego używam najczęściej, czyli cieni. :) Wybralam taki zestaw kolorów, by można było z łatwością zrobić zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy. Cienie te są bardzo duże (10 g), łatwo się je nabiera pędzelkiem, nie tracą koloru na powiece, i co najważniejsze – trzymają się bez bazy dobre 5 godzin bez rolowania, ani zbierania w załamaniach, tracąc jedynie trochę na mocy koloru. Testowałam je przez tydzień w upały, będąc w pracy i zdały egzamin :) Dwa jaśniejsze odcienie są z połyskiem (satynowym), najciemniejszy odcień jest matowy (co bardzo mnie cieszy :D).

Kolejny jest olejek przyspieszający opalanie. W obecnym katalogu jest na promocji. Są dwie jego wersje – z atomizerem i bez niego. Wybrałam ten pierwszy, ponieważ wygodniej się go aplikuje, oraz na obecnej promocji, jest tańszy od jego starszej wersji w tej samej pojemności. Używałam go głównie na nogi, które są najbielsze z całego ciała. Dokładnie tydzień temu użyłam go przy pierwszym opalaniu nóg – efekt był zadziwiający. Przy żadnym specyfiku, nawet zwykłej oliwce, moje nogi nie miały takiego koloru. Trochę „spiekłam raka”, ale moja skóra szybko znosi takie lekkie poparzenia. Jest to mój KWC :D

Ostatnia jest kredka do ust Be Chic! odcień amarant. Łatwa w użyciu, kolor jest matowy, w końcu odcień pasuje do jasnej karnacji mojej twarzy. Idealna na codzień, nie muszę już brać dużej torebki, by spakować wszystkie konieczne kosmetyki do poprawek. Kredkę tą z łatwością mogę schować nawet do kopertówki :) niestety rzadko wykorzystuję ja w makijażach, a to z powodu rozleniwienia, prędzej aplikuję balsam do ust, niż kolorową pomadkę. Co do trwałości, utrzymuje się podobnie, jak inne pomadki, czy kredki do ust. Ale dla wygody i ładnego koloru spróbowałam. Nie zawiodłam się :)

Z nowego katalogu, który obowiązywać będzie od pierwszego sierpnia, chcę zamówić podkład mineralny, oraz któryś z letnich kolorów lakierów, o których słyszałam, że są bardzo trwałe :) Kliknij TU:)

Pozdrawiam gorąco :)

KanaKorikO

Współpraca z Mariza :)

Witajcie serdecznie :)

Jak mija Wam niedziela? Mnie oczywiście na leniuchowaniu, choć może uda mi się wyjść na spacer. :P Chciałam Wam powiedzieć o ciekawym zdarzeniu.

W zeszłym roku dostałam propozycję wstąpienia w szeregi konsultantek dystrybutora kosmetyków Mariza.  Z początku myślałam,m że istnieją takie same rygory, jak w Avonie, a kosmetyki nieznane mi wcześniej powodowały u mnie pewne obawy. Zdecydowałam się jednak na rejestrację dla różnych promocji i szerokiego wyboru kosmetyków – od typowo drogeryjnych, do mineralnych. Nie zapomniano także o naczynkowcach. :)

Oprócz tego spodobało mi się również to, że nie muszę regularnie składać zamówień i na określoną wartość. Mogę też pozostać nieaktywna nawet do 4 miesięcy. Oprócz rabatu na kosmetyki, mogę także zaprosić inne osoby do współpracy ze mną i otrzymywać przychody ze wspólnej sprzedaży kosmetyków.

Jedyny minus – katalogi. Otóż bezpłatnie można otrzymać tylko jeden katalog drukowany, za resztę należy dopłacić złotówkę/egzemplarz. W innych firmach otrzymuje się kilka katalogów bezpłatnie, ale za to częstotliwość ich ukazywania się jest duża: w marizie katalog jest aktualny na trzy miesiące :).

Na razie nie wypowiem się co do jakości kosmetyków. Moje pierwsze zamówienie do mnie jedzie :). Opowiem Wam o tych kosmetykach, jak ich poużywam :)

Katalog nr. 3 KLIK
Link polecający KLIK 

Pozdrawiam,
KanaKorikO

Podsumowanie – maj i czerwiec 2013

Witajcie kochani :)

plaża

Jako, że wcześniej wspominałam o podsumowaniu, wypadałoby to napisać. To chyba najdłużej pisany przeze mnie post w całym moim blogowaniu. Chciałam go opublikować w weekend, a tu już czwartek.

Zaczynamy po kolei. :)

Pielęgnacja

Tym razem przed wyjazdem do domu kupiłam tylko jeden szampon i balsam do włosów Green Pharmacy oraz maskę wygładzająca z masłem kakaowym z Ziaji w mojej hurtowni :) Przekonałam się za to do produktów do pielęgnacji z Biedronki, i przy okazji skusiłam się na kilka promocji :) Napisze o tym osobny post.

Zwłaszcza okres sesji upłynął mi na zakupach kosmetycznych. Zrobiłam dwa zamówienia w Yves-Rocher, a także odwiedziłam drogerię Natura :)

Makijaż

O tym cichosza :P Latem używam jedynie kredki lub eyelinera z Essence, tuszu  i podkładu z pudrem dla wyrównania kolorytu. Po 5 godzinach pracy i tak mocno się świecę, więc szukam czegoś idealnego i lekkiego na lato.

Projekt „denko”

W ciągu tych dwóch miesięcy jedyne, co udało mi się zdenkować, to szampony, odżywki do włosów i krem BB z Yves-Rocher. Osobno napiszę w tym temacie. ;)

Ksiązki/filmy

Mam ochotę w czasie wakacji wypożyczyć dobrą książkę do poczytania na leżaku :) ale nie mam szczególnie czasu do chodzenia do biblioteki, zwłaszcza że jest sporo oddalona od mojego miejsca pracy. Za to mnóstwo było różnego rodzaju notatek i podręczników. Jeżeli chodzi o filmy, obejrzałam nie tylko pełnometrażowe filmy „Seksu w wielkim mieście”, ale tez wszystkie odcinki tego popularnego serialu. :D Znalazłam dobrą stronę do oglądania odcinków on-line zalukaj.tv. Jest bardzo łatwa opcja doładowywania konta VIP, dzięki czemu nie trzeba się obawiać limitu oglądania, a także można zdobywać punkty, które zamienia się na dostęp VIP (zdobywa się je za różne czynności, nawet za zalogowanie się raz dziennie ;)). Skończyłam też oglądać Arrow (wspominałam o nim choćby TU) – bardzo wzruszające zakończenie sezonu. Ciekawe, czy będzie kolejny? ;)

Moje plany na lipiec:

  •  pójść do fryzjera;
  • zrzucić kilka kilogramów przez wizyty na basenie ;);
  • kupić torebkę ;);
  • rozwinąć nowo nawiązaną współpracę;
  • może na nowo się zakochać? Kto wie? :D

A jakie są Wasze plany na lipiec i wakacje?

KanaKorikO

Mały powrót :)

Witam serdecznie :)

Co prawda baaardzo długo nie gościłam tutaj, ale wybaczcie mi – przedostatni rok studiów to duży materiał i bardzo mało czasu. Jeszcze w wakacje będę musiała popracować. Trzeba nadrobić zaległości i opowiedzieć, co się działo ciekawego.

Ominęło mnie podsumowanie maja. Już kończy się czerwiec, więc wpis będzie nieco dłuższy. Chcę też pokazać moje paznokcie :) udało mi się znów je wyhodować do takiej długości, gdy podobały się Pam20 :P

Przy okazji wyjazdu i zmiany mieszkania testuję mnóstwo nowych kosmetyków, o których na pewno opowiem :)

Na razie to tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że wrócę do normalnego trybu życia, :)

KanaKorikO

Maska głęboko oczyszczająca Marion Spa :)

Witajcie kochani :)

Dla mnie maj jest wciąż miesiącem ciężkiej pracy. Pisanie pracy i praca i zaliczenia przed sesją są wykańczające. Nie mam czasu nawet na porządne gotowanie, a co dopiero na walkę z coraz większą ilością wyprysków na twarzy. Będąc w Naturze na zakupach trafiłam na maskę firmy Marion. Kosztowała mnie ok. 3 złotych.

Tkanina maski, jest dobrze nasączona i nie ulega rozdarciu. Użyłam jej wczoraj podczas kąpieli co tydzień i jest rewelacyjna :) Czułam jej działanie na skórze. Po zdjęciu maski wypryski były znacznie zmniejszone i rozjaśnione. Pory były zamknięte, lecz efekt ten trwał krótko.
Jedynym minusem jest podrażnienie skóry, zwłaszcza na czole i policzkach.

Z pewnością kiedyś ją jeszcze kupie, przed większym wyjściem, ale nie będę trzymać jej na twarzy 10 minut.

Znacie? Wypróbowałyście tą maskę? :)

KanaKorikO 

* Zdjęcie z bloga 
http://simplyawoman86.blogspot.com/2012/10/marion-spa-geboko-oczyszczajaca-maska.html

Krem redukujący podrażnienia trądzikowe Ziaja – recenzja

Witam serdecznie :)

Skończył mi się krem Ziaja do cery trądzikowej, więc czas na recenzję. Jest to krem z serii med. Widząc wcześniejsze opinie na wizażu, myślałam, że jest bardzo dobry. A jak działał na mojej skórze?
ziaja krem

Kolor był żółty, o specyficznym zapachu (cytryna pomieszana z typowym kasztanem). Rozprowadzał się łatwo i szybko się wchłaniał. Nie czułam żadnego szczypania, ani pieczenia – czyli całkiem przyjemnie.

Niestety nie rozprawił się z pryszczami, zwłaszcza po mojej prawej stronie twarzy, ani zaczerwieniami na twarzy. Za to zmniejszył ich widoczność i wygładził skórę.

Mój zakup z Superpharmu za 12 złotych był niezłym eksperymentem, lecz nie wrócę do niego ponownie. Nie takich efektów oczekiwałam po kremie specjalnie stworzonym do cery trądzikowej.

Szukam dalej mojego jedynego kremu. :)

Pozdrawiam

KanaKorikO