Raport z akcji denko!

Witajcie kochani :)

Było wprawdzie szaro i deszczowo, a ja siedziałam nad książkami pisząc prace zaliczeniowe, to i tak zawsze znajdę czas na relaks w łazience. Dzisiaj mam dla Was raport z akcji denkowania, choć nie wszystko udało mi się zużyć. Kto nie czytał, niech zajrzy Tu, a teraz kolejne produkty i ich recenzje:

1. Isana, Masło oliwkowe do ciała.

Kupiłam je w Rossmanie, choć planowałam właściwie zakup czerwonego balsamu Garniera. Przeważyła waga i cena. :) Konsystencja jest lekka i szybko się wchłania, jednak dla bardzo suchej skory jak moja okazał się niewystarczający. Nawilżenie utrzymywało się góra półtora dnia. Na co dzień polecam.

2. Jeanne Arthes, Sexy Me EDP.

Po ponad dwóch latach w końcu wykończyłam ten mały flakonik. Rozmiary sa odwrotnie proporcjonalne do wydajności. A i trwałość jest bardzo długa. Zapach przechodzi ze skóry także na ubrania, przez co mój szal co tydzień lądował w pralce. Trudno mi określić ten zapach, bowiem nie rozeznaję się aż tak bardzo w perfumach, ale zdecydowanie przeważa zapach róży, co uwielbiam :) Ze znanych marek najbliżej im do „Mademoiselle” Chanel. Nie podam konkretnej ceny, bo dostałam je jako prezent, ale uważam, że są warte każdej ceny. :)

Co do kredki, o której pisałam wcześniej, to już wiecie, że nie miałam więcej cierpliwości drażnić swoich oczu. Ta kredka jest największym bublem, jakiego używałam do tej pory. :(

Do listy denkowanych produktów chcę wciągnąć Love Generation Sexy EDP Jeanne Arthes oraz Płyn prostujący do włosów Mariona. Są to produkty używane najwięcej trzy razy i pokrywają się kurzem na półce. Może wpis zmotywuje mnie do zużycia ich, albo wymiany. :)

Pozdrawiam :*

KanaKorikO

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.