Ja i Aerobiczna szóstka Weidera

Witajcie :)

Czytałam wpis Pam20, gdzie pisała, że zaczeła ćwiczenia szóstki Weidera. Jakaż była moja pokusa, bym i ja się pochwaliła moimi ćwiczeniami, lecz powstrzymywałam się skutecznie, a zaraz powiem dlaczego.

Na początku marca zaczęłam ćwiczyć i postanowiłam, że dobrnę do końca choćby nie wiem co. Mój dotychczasowy rekord wynosił 15 dni, ale zawzięłam się najpierw na jego pobicie. Udało mi się to zrobić tuż przed wyjazdem do domu na święta i wtedy uparłam się na ćwiczenie do końca. Dodałam do tego jeszcze poranną gimnastykę.

Nie obyło się bez kilku przerw z powodu wyjazdów, ponieważ jazda w jedna stronę zajmuje mi około 10 godzin. Jednak i to nie było wystarczające, by przerwać ćwiczenia.

Uparcie skończyłam szóstkę Weidera w czwartek ponad tydzień temu. Nie pisałam o tym wcześniej z powodu pracy – wybaczcie mi.

Jakie są jej efekty? Miałam przed ćwiczeniami okropną oponkę zamiast talii. Teraz wprawdzie też ona jest, lecz zdecydowanie mniejsza i pojawiły się zarysy klepsydry. Teraz mam motywację, by ćwiczyć dalej. Chcę bez skrępowania pokazywać się w krótszych spodenkach, a także nie wstydzić się wystających fałdek.

Kto jest ze mną?

Buziaki :*

KanaKorikO

Raport z akcji denko!

Witajcie kochani :)

Było wprawdzie szaro i deszczowo, a ja siedziałam nad książkami pisząc prace zaliczeniowe, to i tak zawsze znajdę czas na relaks w łazience. Dzisiaj mam dla Was raport z akcji denkowania, choć nie wszystko udało mi się zużyć. Kto nie czytał, niech zajrzy Tu, a teraz kolejne produkty i ich recenzje:

1. Isana, Masło oliwkowe do ciała.

Kupiłam je w Rossmanie, choć planowałam właściwie zakup czerwonego balsamu Garniera. Przeważyła waga i cena. :) Konsystencja jest lekka i szybko się wchłania, jednak dla bardzo suchej skory jak moja okazał się niewystarczający. Nawilżenie utrzymywało się góra półtora dnia. Na co dzień polecam.

2. Jeanne Arthes, Sexy Me EDP.

Po ponad dwóch latach w końcu wykończyłam ten mały flakonik. Rozmiary sa odwrotnie proporcjonalne do wydajności. A i trwałość jest bardzo długa. Zapach przechodzi ze skóry także na ubrania, przez co mój szal co tydzień lądował w pralce. Trudno mi określić ten zapach, bowiem nie rozeznaję się aż tak bardzo w perfumach, ale zdecydowanie przeważa zapach róży, co uwielbiam :) Ze znanych marek najbliżej im do „Mademoiselle” Chanel. Nie podam konkretnej ceny, bo dostałam je jako prezent, ale uważam, że są warte każdej ceny. :)

Co do kredki, o której pisałam wcześniej, to już wiecie, że nie miałam więcej cierpliwości drażnić swoich oczu. Ta kredka jest największym bublem, jakiego używałam do tej pory. :(

Do listy denkowanych produktów chcę wciągnąć Love Generation Sexy EDP Jeanne Arthes oraz Płyn prostujący do włosów Mariona. Są to produkty używane najwięcej trzy razy i pokrywają się kurzem na półce. Może wpis zmotywuje mnie do zużycia ich, albo wymiany. :)

Pozdrawiam :*

KanaKorikO

Essence Sun Club waterproof eyeliner – recenzja

Witam serdecznie :)

essence kredka

Skończył się pierwszy okres denkowania produktów. Na razie poszła tylko ta kredka, ale mam wielkie nadzieje na opróżnienie szafki z zalegających produktów.

Tą kredkę(wizaz) kupiłam w zeszłym roku, szukając czegoś, co trwałością pobije wysuwaną kredkę z essence, która po kilku godzinach zanikała na powiekach, a o linii wodnej nie wspominając. Z początku było fajnie – ładna czerń, troszkę połyskująca, dobrze się trzymała. W porządku jednak było tylko do pierwszego zatemperowania. Miękkość kredki i jej łamanie się było nie do zniesienia, a przy kolejnych próbach błyszczące drobinki zamieniły się w tandetny brokat. W stosowaniu kredka stała się gumowata i nie można było jej zaaplikować bez mocnego przyciskania, a brokat podrażniał wrażliwą skórę na powiekach.

Moje denko polegało po prostu na wyrzuceniu jej i zastąpieniu starszą kredką, którą zawsze mam w kosmetyczce na wypadek awaryjny :) Mam nadzieję, że znajdę dla siebie idealną kredkę, która nigdy mnie nie zawiedzie.

A Wy macie swoją ulubioną kredkę?

KanaKorikO

Podsumowanie marzec 2013

Witam serdecznie :)

 Już 1 kwietnia, tak więc czas na podsumowanie poprzedniego miesiąca. Wiele było w nim stresów, ale były i także radosne chwile. Ogółem sporo się działo nie tylko w życiu, ale i testowaniu kosmetyków. Od nich zacznę.

Odkryłam dwa produkty w marcu, które mnie zadowoliły. Pierwszy to podkład Bell Perfect Skin (wizaz.pl). Gdy testowałam próbki w Naturze, tylko ten wydawał się najbardziej zbliżony do koloru cery. W świetle dziennym jest tylko niewielka różnica, co jest plusem, lecz nie jestem do końca z niego zadowolona. Recenzja wkrótce. :)
Drugi produkt to sypki puder transparentny z KOBO(wizaz.pl), który udało mi się kupić za niecałe 12 złotych na promocji. Kolejna rzecz tej marki, z której  jestem zachwycona :)  Warto jednak wyposażyć się do niego w odpowiedni pędzel.

Moim ulubieńcem stał się płyn micelarny BeBeauty (tak, ten z Biedronki :P). Poleciła go nie tylko moja koleżanka, ale i Anwen na swoim blogu (dlatego go praktycznie nie było w pobliskim markecie). W końcu jednak udało mi się go dorwać. :D Działanie zdecydowanie lepsze, niż ten z Ziaji (pisałam o nim TU), a cena jest o połowę mniejsza :)

Tyle nowości z kosmetyków. Używam wciąż tych samych, sprawdzonych produktów.

W minionym miesiącu pożyczyłam książkę w ramach rozrywki od ciągłej nauki. Nosi tytuł „Szeptem”. Typowa historia miłosna, w która włączone są elementy nadnaturalne. Przeczytałam głównie ze względu na zainteresowanie innym wydaniem anioła, nie tylko jako fruwającego nagiego bobaska :P Nie przemówiło do mnie romansidło, ale sceny akcji. Szybko i lekko mi się ją czytało, polecam :)
książka

 Z innych „tworów” mogę pochwalić się oglądaniem na bieżąco serialu „Arrow”. Uwielbiam głównego bohatera. :D wiele jest o samotności człowieka, pomimo otaczających go tłumów (nie tylko wielbicielek :P).

Z anime czekam na ostatni odcinek Amnesii oraz mam zamiar skończyć drugą serię Medaka BoxTą pierwszą oglądam chyba tylko ze względu na tych przystojnych chłopaków, a drugą z sentymentu do pierwszego sezonu, który fajnie się oglądało. Wstrzymałam za to „K” – kompletnie nie rozumiem fabuły.

Jakie mam plany na kwiecień?

  1. Ćwiczyć brzuch jeszcze bardziej, by lepiej wyglądać na cieplejsze dni;
  2. Wyleczyć trądzik (w tym celu wybiorę się do dermatologa);
  3. Podjąć wyzwanie wyjścia bez makijażu na spacer :P (jak ja to zrobię??);
  4. Zamienić herbatę i kawę choć w większości na zioła i wodę;
  5. Zacząć stosować wcierki do włosów i płukanki raz w tygodniu;
  6. Zmienić kolor włosów (na najbardziej zbliżony do naturalnego – ciemny blond).
  7. Zdenkować zalegające kosmetyki!!

Sporo tych zamierzeń, prawdopodobnie nie zrobię wszystkich w tym miesiącu, ale trzeba się postarać.  W końcu to od nas zależy nasze życie :D

A jakie Wy macie plany na kwiecień?

Pozdrawiam,

KanaKorikO