Kolejny tydzień zmian #2

Witajcie :)

W poniedziałek jak zazwyczaj robiłam, opiszę moje kolejne zmagania ze zrzuceniem zbędnych kilogramów. Nie ukrywam, że jest coraz ciężej, bo więcej od siebie wymagam, ale czego się nie robi, by czuć się lepiej :)

Zacznę od diety. Staram się jeść mniej i zdrowiej. Czasami ćwiczenia są tak wyczerpujące, że straty energetyczne trzeba wyrównać. Piję więcej ziół i zieloną herbatę. Czuję po sobie, że jest lepiej. Musze się jednak przyznać, że raz nie wygrałam z czekoladą, a jak chłopak przywiózł moje ulubione ciasto, to nie mogłam się powstrzymać. Zaraz to spalałam na wykonywaniu ćwiczeń.

Ćwiczę poza a6w, które musiałam z powodu choroby zacząć od początku (ale z większym napinaniem mięśni), także Pilates oraz serię ćwiczeń poleconych przez Asię z blogu wagawdol 8 minutes. Jeszcze nie wszystkie serie mogę wykonywać, bo zbyt szybko się męczę, ale myślę, że spokojnie dojdę i do tego w swoim czasie :)

W tym tygodniu niewiele czasu spędzam na świeżym powietrzu, ale codziennie staram się wyjść na choćby 15 minut spaceru, by się dotlenić. Ale dzisiaj już mam dość. Czy zawsze poniedziałki muszą być tak okropne? Nic mi w ten dzień nie wychodzi tak, jakbym chciała. :( Choć dzisiaj wykładowca zwolnił wszystkich z zajęć z powodu dużej ilości osób poprawiających egzaminy i obron prac magisterskich, których w tym roku jest sporo.

Serdecznie pozdrawiam :)
Buziaki :*:*:*

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.